Odp: Mój mąż pije i rozpada się nasze małżeństwo. Skoro mieszkasz z rodzicami i masz gdzie mieszkac to problem nie lezy juz w facecie i jego nalogu, tylko w tobie i twoim uzaleznieniu. Jego problemem jest uzaleznienie od alkoholu i przemoc, a twoim - uzaleznienie od niego i biernosc.
682 odpowiedzi. 9053 wyświetleń. Naitheure. 13 minut temu. W skrócie jesteśmy małżeństwem 6 lat. 4 lata temu dostałam spadek dom pole. Mamy z mama współwłasność. On od rodziców
Mamy synka ale jak mąż pije, to wiadomo że zaniedbuje dziecko. Rodzice jego go kryją , przymykają oko. Chcę mu pomóc ale nie wiem jak? On nie widzi problemu, a jak nie jest "nawalony" to przynajmniej po kilku piwach i tak codziennie. Był kilka dni na detoksie , kilka dni nie pił, ale jego ojciec potrafi go namawiać na kieliszka.
Mój mąż pije 9 dzień . I nie chce przestać. Niech ktoś mi pomoże Wyzywa mnie . Mam dość. Piszecie o wizycie u terapeuty ale jak .. on jest cały czas pijany Jak wytrzeźwieje twierdzi że nie ma.problemu. to już nie pierwszy raz .. Nie mam pojęcia jak i kiedy on wytrzeźwieje.
. Marta jest współuzależniona. Jej mąż jest alkoholikiem, a o problemy z piciem obwinia ją. Winiąca się za jego słabości kobieta myślała nawet o samobójstwie. Zaczęła zmieniać swoje życie, gdy usłyszała, że nie jest ze swoim problemem sama. Są instytucje, które pomagają jej stanąć na nogi. Obserwując pełne cierpienia i upokorzeń moje codzienne życie, żony męża nadużywającego alkoholu, ktoś mógłby zapytać, dlaczego się z nim nie rozwiodę. Równie dobrze można zapytać alkoholika: dlaczego po prostu nie przestaniesz pić? - zaczyna Marta. 35-letnia kobieta prosi o anonimowość. Nie chce, by ktoś z jej otoczenia dowiedział się o problemach z jakimi się boryka. Zależy jej tylko na tym, by osoby o podobnych problemach wiedziały, jak zacząć ratować swoje życie. Ona nie wiedziała. - Mam wrażenie, że przecierałam sobie i innym szlaki. Bo niby o współuzależnieniach mówi się dużo, ale nie na tyle wystarczająco, by rodziny alkoholików miały pełną świadomość gdzie zwrócić się o pomoc - mówi. Z Martą spotykam się w knajpce w Białymstoku. Nie chciała umówić się ze mną na „naszym terenie”, by ktoś zobaczywszy nas razem, nie skojarzył jej z bohaterką tego tekstu. jest na Instagramie. Unikatowe zdjęcia najstarszej gazety w regionie- Ludzie są zawistni i nieżyczliwi. Nie chciałabym, aby ktoś kiedyś wytknął moim dzieciom, że ich ojciec to pijak - tłumaczy kobieta. Jest współuzależniona. Laik na dźwięk tego słowa od razu pomyśli, że razem z mężem pije. A tymczasem to słowo oznacza „tylko” cierpienie i zaburzenia członków rodziny osoby uzależnionej. - Jest to cena, jaką płaci rodzina i bliscy alkoholika za życie w sytuacji uporczywego stresu. Zmiany emocjonalne, duchowe czy nawet fizyczne jakie w nas zachodzą, prowadzą do stanu przypominającego uzależnienie. Życie z osobą uzależnioną to życie w stanie ciągłego stresu. To powoduje poważne konsekwencje dla zdrowia psychicznego. Ale można sobie z tym radzić. Tylko trzeba zdać sobie sprawę, że nam też potrzebna jest pomoc - tłumaczy Marta. O tym, że jej mąż nadużywa alkoholu zorientowała się kilka miesięcy po ślubie. Nie było dnia, w którym nie wypiłby choć jednego piwa. Na początku tłumaczyła to sobie „wyszumieniem się”, w końcu było lato, imprezy czy wieczorne grillowanie były codziennością. - Nie chciałam być zołzą, złą żoną, która żałuje mężowi odprężenia się po ciężkim dniu pracy - wyjaśnia. Problemy zaczęły się, gdy mężczyzna stawał się agresywny. Co ciekawe, kobieta podkreśla, że nigdy jej nie uderzył. - Przemoc psychiczna jest gorsza od tej fizycznej, bo jej nie widać - mówi. - Co znaczy oddychać szeptem i „bo zupa była za słona” przekonywałam się na własnym przykładzie. Wolałabym chyba czymś oberwać, niż słyszeć w kółko wyzwiska pod moim adresem - wspomina. Zapytana jak doszło do uzależnienia męża odpowiada, że długo wydawało jej się, że to jej Mąż ma firmę, a ja pochodzę z biednej rodziny. Teściowie i rodzeństwo męża zarzucali mi, że wyszłam za mąż dla pieniędzy. Nie umiałam się z nimi dogadać, więc dla świętego spokoju zaczęłam ich unikać. To z kolei powodowało, że jego rodzina zarzucała mi, że jestem co najmniej dziwna. To było takie zamknięte koło- ja nie chciałam spotykać się z nimi, oni chcieli widzieć syna i wnuki. Teściowa naciskała na męża z jednej strony, z drugiej ja - tłumaczy. Jej mąż wszystkie te przepychanki zapijał. Wytykając Marcie, że to jej wina. Szybko argument podchwyciła teściowa, zauważając, że jej syn popija, ona również tę „zasługę” przypisywała synowej. - Próbowałam wpłynąć na niego groźbą, prośbą, płaczem ucieczkami z domu. Nic nie pomagało. Miałam tak duże poczucie winy, że w pewnym momencie przestało mi się chcieć żyć. Bywały takie momenty, że jadąc samochodem, miałam ochotę wjechać pod tira. Co mnie powstrzymywało? Tylko myśl o dzieciach. Pewność, że nawet po mojej śmierci rodzina męża, nie będzie pielęgnować dobrych wspomnień o mnie w moich synach - mówi ze łzami w oczach. Przełom nastąpił, gdy przypadkiem usłyszała w telewizji o kobiecie takiej jak ona. Ukrywającej nałóg męża, który nie widzi w sobie problemu. Kobiety współuzależnionej, żyjącej rytmem nastrojów pijaka, pogrążonej w depresji. - To było jak grom z jasnego nieba. Oglądając program łzy kapały mi jak groch po policzkach. Postanowiłam, wtedy, że ostatni raz podejmę próbę walki o nasze małżeństwo, spokój dzieci i o moje życie - tłumaczy. W internecie dowiedziała się, że poradnie odwykowe są w Sokółce, Dąbrowie Białostockiej, że pomoc można uzyskać w każdej gminie. Nie chciała jednak z uwagi na dzieci zwracać się o pomoc w swoim otoczeniu. - Rok temu zgłosiłam się na terapię w Białymstoku. Bardzo szybko wpłynęło to na moją psychikę. Udało mi się też namówić męża, by wybrał się tam ze mną. Oszukałam go tłumacząc, że idziemy na spotkanie z psychologiem w związku z problemami jednego z naszych synów. Nie żałuję tego, bo to zadziałało na nas oboje jak oczyszczenie - mówi. Jej mąż podjął leczenie. A ona przestała myśleć o samobójstwie. - Wiem, że nasze problemy będą ciągnąć się za nami do końca życia. Ale terapia nauczyła mnie asertywności, odróżniania rzeczy ważnych. Chciałabym być świadectwem dla kobiet takich jak ja. Nie jesteśmy same - kończy. Ewa Golarz, prezes Fundacji Razem Bezpieczne: Współuzależnienie nie jest chorobą, ale wymaga pomocy. Jest określane jako zespół nieprawidłowego przystosowania się do sytuacji problemowej. Osoba taka jest skoncentrowana na próbach ograniczenia picia przez swojego bliskiego, nieświadomie przejmuje odpowiedzialność i kontrolę za jego funkcjonowanie. Niejako zwalnia go z odpowiedzialności za swoje życie poprzez wzięcie tego życia w swoje ręce. Ale najpierw osobywpółuzależnione muszą pomóc samym sobie. Poprzez poprawę stanu swojego zdrowia i wiedzy na temat alkoholizmu osoby te dopiero wtedy będą w stanie podjąć skuteczne działania na rzecz uzależnionych.
Strona 2 z 2 [ Posty: 15 ] ~wielki Odpowiedz z cytatem Napisano: 26 paź 2010, 11:25 esperal nic nie pomoże 3 dni po wszywsce dalej piłem trzeba iść na terapie zamkniętą 6 tygodni plus odtrucie mi to pomogło nie pije od 2 lat ~kriss165 Odpowiedz z cytatem Napisano: 27 lis 2010, 10:15 A jeśli nie ma się gdzie uciec? To wtedy co? Mam ciężko niepełnosprawne dziecko, ze swoim synem nie była bym mile widziana ani u rodziny...... ~ewa Odpowiedz z cytatem Napisano: 27 lis 2010, 13:23 może w ops coś Pani doradza, ale na pewno nie dadzą mieszkania socjalnego. Są schroniska dla matek z dziećmi. Potem staraj się o alimenty dla dziecka, albo fundusz aliment. Nasze państwo chroni złoczyńców a nie pomaga osobą zagrożonym.... to przykt\\re i niesprawiedliwe ale Prawdziwe ~zak Odpowiedz z cytatem Napisano: 29 lis 2010, 13:29 Mogę się mylić aczkolwiek ja na pewno bym wezwała parę razy policję. Następnie wzięła z nim rozwód i podała go o alimenty i to o takie że nogami by się zakrył. Może by zmądrzał i poszedł się leczyć. Fakt jest taki zawsze będzie alkoholikiem ale spotkania AA lub inne możliwości leczenia są wstanie zminimalizować jego picie, może nie pić pewien czas ale co jakiś okres będzie do tego wracał, z tego się człowiek nie wyleczy. ~i`m Strona 2 z 2 [ Posty: 15 ]
Widok (11 lat temu) 23 maja 2011 o 09:52 Mój mąż codziennie wypija po pare piwek,nie jest agresywny,ale mam tego dość,co robic?? 0 0 (11 lat temu) 23 maja 2011 o 10:07 a próbowałaś z nim rozmiawiać? niestety znam ten problem ale mój nie chcial w ogóle o tym rozmiawiac bo uważał że nie było o czym niestety on był przy tym też agresywny Dodam że nie jestem już z nim [/url] 0 0 (11 lat temu) 23 maja 2011 o 10:13 hm... mój mąż też prawie codziennie wypija piwo lub 2, szczególnie przy upałach. Nie uważam tego za problem. Przecież to nawet zdrowsze niż picie pepsi czy innego świństwa gazowanego. Czemu masz tego dość? Czy mąż wie, że to Ciebie denerwuje? Może spokojna rozmowa pomoże? [/url][/url] 1 7 (11 lat temu) 23 maja 2011 o 10:36 Mój Mąż także codziennie sobie popija piwko lub 2 ale jakoś za bardzo nie widze w tym problemu, oczywiście mówie mu że jest już alkoholikiem ale to tak aby gadać. No może codziennie to przesadziłam bo najczęściej jest tak że otworzy wypije łyka i zasypia:P 0 2 (11 lat temu) 23 maja 2011 o 10:54 U nas też był taki czas że mąż codziennie wypijał piwko czy dwa i mnie też to trochę denerwowało i rozmawiałam z nim o tym, aż w końcu sam stwierdził że za dużo kasy na o wydaje i zaczął kupować sobie piwko tylko na weekend i tak już jest od jakiegoś czasu. Spróbuj z nim porozmawiać. 1 0 konto usunięte (11 lat temu) 24 maja 2011 o 15:20 fakt jedno czy dwa piwka po pracy dla faceta to bardziej zdrowsze niż jakiś słodzony i gazowany napój i na nerki działa i prostatę ;) lepiej, żeby pił w z wami w domu niż z kumplami i naprawdę jedno nie robi tragedii ! to tylko napój a i nawalonym od tego się nie jest. gorzej jak się pije w tygodniu większe ilości i z trudem wstaje do pracy. 2 0 konto usunięte (11 lat temu) 24 maja 2011 o 15:23 No, niestety nie jest tak wesoło. Jesli facet kupuje codziennie dwa piwa jako "napój", to jest to oznaka problemu. Mnie by się wszystkie lampki pozapalały. 6 2 ~Olga (11 lat temu) 24 maja 2011 o 15:26 zgadzam sie z Agatha. jezeli nie potrafi sobie odmowic picia i pije codziennie to juz jest problem. a dodatkowo ten smrod w domu. fujj 1 1 konto usunięte (11 lat temu) 24 maja 2011 o 15:28 jaki smród ?? 0 0 (11 lat temu) 24 maja 2011 o 15:34 Ja również uważam, że to problem... znam taką historię- koleżanka miała ojca alkoholika jako dorosłą osobę przyzwyczaił ją i matkę do tego, że dwa piwa zawsze mają być w domu...i tak po pracy koleżanka kupowała zawsze codzienne dwa piwa bo podobnie uważała, że lepiej jak pije w domu... koleżanka wyszła za mąż i co robiła? kupowała codziennie dwa piwa bo tak była nauczona i tak z niczego nieświadomego męża zrobiła alkoholika do tego stopnia że bił ją w momencie kiedy piwa nie przyniosła... Dwa piwka dziennie też potrafią uzależnić. Dodam, że przed ciążą też byłam piwoszką. 1 0 (11 lat temu) 24 maja 2011 o 15:42 Uważam, że tylko osoby nie znajace problemu alkoholowego mogą napisać, że dwa piwka dziennie są zdrowsze od pepsi. Alkoholizm to podstępna choroba, zaczynająca się niewinnie, a kończąca się tragedią całej rodziny. Ja na Twoim miejscu porozmawiałabym szczerze z mężem. 11 1 (11 lat temu) 24 maja 2011 o 15:47 ja również uważam, że to problem, im szybciej pogadasz tym lepiej. 0 0 (11 lat temu) 24 maja 2011 o 15:48 dokladnie tak jak pisze mamasyna, zacznie sie od 2 a skonczy na 10... zycze, zeby nie ale kazdy robi jak uwaza. dla mnie codzienne piwko to tez bylby problem. mialam/mam w rodzinie alkoholika i wiem co znacza te piwka. moj maz wie jakie mam zdanie na ten temat i wie tez ze gdyby w jego wydaniu takie cos mialo miejsce to juz bysmy razem nie byli. a co do problemu to chyba sama nic nie zdzialasz. u mnie w rodzinie ta osoba musiala sama poprostu przejzec na oczy i sie opamietala, jak jeszcze nie bylo za pozno. nie pije juz 7 lat a ja jestm dumna jak nie wiem co. chociaz jak na weselu widzialam jak popijal drobne lyczki to az sie nogi pode mna uginaly. na szczescie juz nie smakowalo tak jak kiedys. a moj sasiad to wlasnei z tych co 2 piwka musza codziennie wypic- zona nie zgadza sie na to w domu to co robi? siedzi w aucie pod blokiem i pije. dopiero pozniej idzie do domu. 1 0 (11 lat temu) 24 maja 2011 o 15:52 lampka wina do obiadu wypijana codziennie może już wzbudzać niepokój. Kto zna jakiegoś alkoholika ten wie, że każde regularne picie alkoholu (mniejsza w sumie o to jakiego i w jakiej ilości) to sygnał ostrzegawczy. A jak ktoś, komu zwrócono uwagę, wypiera się i nie widzi problemu - to wówczas może być dopiero prawdziwy problem :/ Najzdrowszy napój to po prostu woda, a nie piwo ;) [url= 0 0 ~.... (11 lat temu) 24 maja 2011 o 15:57 smrod piwa! 0 0 konto usunięte (11 lat temu) 24 maja 2011 o 16:10 A co do "zdrovotności" piwa, zwłaszcza niby jego wspaniałości w porównaniu do innych napojów gazowanych, to piwo ma indeks glikemiczny 110 czy 120. Czyli podwyższa poziom glukozy we krwi bardziej niż czysty cukier. Mało jest produktów, które byłyby bardziej tuczące, gorzej wpływały na trzustkę i bardziej sprzyjały zachorowaniu na cukrzycę... 1 0 (11 lat temu) 24 maja 2011 o 16:44 Zamknęłabym w drewutni na dwa dni:) Uważam,że "zwyczaj" kupowania codziennie piwa jest cholernie niebezpieczny! Ja bym tego nie bagatelizowała i na pewno pogadała z nim. Z racji tego,że faceci często i gęsto mają swoje "zdanie", jakby rozmowa nie pomogła, nie odpuściłabym. 2 piwka codziennie i to ma być taki luzik? A co jakbyście to Wy wypiły przynajmniej jedno dziennie, i do tego "obsługa " dziecka- kuźwa koszmar!!!!!!!!!!!!!!!!! Tak samo facet! 1 1 (11 lat temu) 24 maja 2011 o 17:09 o rany! mam męża alkoholika hahahahahahahahahahahahah no to mnie ubawiłyście. Jak mu to powiem, to chyba pęknie ze śmiechu. We Francji i we Włoszech to sami alkoholicy, bo piją wino do obiadu. Nie wiem... może inni faceci są alkoholikami od kilku piw, ale na pewno nie mój mąż. Tym bardziej, że często woli wypić butelkę zimnego mleka niż piwa ;) I nadal będę się upierać, że piwo jest zdrowsze niż pepsi. [/url][/url] 2 2 ~Alinad (11 lat temu) 24 maja 2011 o 17:11 jedno czy dwa piwka dziennie to niestety problem. otwórzcie oczy już teraz, bo za 10 lat zacznie wam to przeszkadzać tyle że to już nie będą dwa piwa. niestety wiem co mówię 0 0 (11 lat temu) 24 maja 2011 o 17:12 No upieraj się, upieraj:)Nikt Ci nie broni! Alkoholik to on narazie na pewno nie jest:)Alkoholizm wymaga czasu kochana no i "wsparcia" w pijaństwie żony, kobiety- gratuluję:) Zapewne owocnie Ci wychodzi kibicowanie mu:) Walenie dwóch piw przy TV dzien w dzień ,a picie lampki wina do obiadu i to nie codziennie, jak wszyscy mawiaja, to dwa rózne bieguny! Ale gdzieś kiedyś czytałam, że alkoholizm wywodzi się najczęściej z przywzolenia na picie aniżeli z samych genów! 0 2 (11 lat temu) 24 maja 2011 o 17:17 współczuję kobietom,które uważają,że piwo wypijane CODZIENNIE to norma. może same też popijają?a może po prostu są to choroba całej rodziny a nie jednostki. przykre to ale prawdziwe 5 2 konto usunięte (11 lat temu) 24 maja 2011 o 17:18 Właśnie Francuzi i Włosi to alkoholicy ! Piją co dziennie i to w ciągu dnia lampkę wina i wracają do pracy. 2 0 (11 lat temu) 24 maja 2011 o 17:18 Agatha co do indeksu glikemicznego...fakt piwo bardzo szybko podnosi cukier ALE potem trzeba bardzo uważać ponieważ błyskawicznie spada w dół, mam męża cukrzyka, który nie pije alkoholu ale na szkoleniu dla cukrzyków była równiez mowa o piwie. Co do tematu...lampka wina przy obiedzie to niestety w Polsce jeszcze nie jest naturalne a czerwone wino jest jak najbardziej wskazane MAŁA LAMPKA DZIENNIE i to na pewno nie jest alkoholizm ale 2 piwka codziennie dla mnie są oznaką problemu, po co to? skoro nie uważa się nałogowym piwoszem to dlaczego nie potrafi sobie tej "przyjemności" odmówic? Dla mnie to obrzydliwe że młody facet musi sobie strzelić dwa browary po pracy, co mu to daje? podwyzsza ego? satysfakcje? fuj "Kiedys traktowałam ludzi dobrze, dzisiaj z wzajemnością..." 2 0 (11 lat temu) 24 maja 2011 o 17:23 Chciałam coś napisać, ale skasowałam... bo znając to forum to wszystkie czułybyście się urażone i oburzone. Nie ma sensu... Ja popieram kulturalne picie alkoholu, nie widzę w tym nic złego. Anna1979: nie mamy TV :P [/url][/url] 3 0 konto usunięte (11 lat temu) 24 maja 2011 o 17:24 ehhhh bez sensu dyskusja, nigdy nie dojdziemy do kompromisu ! opuszczam ten pokój ;) spotkamy się w innym topicu i nie dlatego, że się poddaje tylko nie chce się pokłócić ;) 1 0 ~control (11 lat temu) 24 maja 2011 o 17:24 oj tam, oj tam- moze zeby wytrzymac w jednym lokalu z ajeczką i jej szczającym na kanapy psem trzeb obalic browara. szkoda chlopa;/ 1 3 (11 lat temu) 24 maja 2011 o 17:31 control: dzięki za troskę. A co do psa, to jest na tyle duży i wychowany, że sika tylko na podwórku :P [/url][/url] 2 0 ~baby, baby, baby... (11 lat temu) 24 maja 2011 o 17:43 Ajeczka, nie ma sensu ;) Tutaj nie ma stanów pośrednich: - wypijasz lampkę wina do obiadu -> jesteś alkoholikiem - wypijasz Karmi w okresie karmienia -> jesteś matką patologiczną - zyskujesz na sprzedaży smoczka 8 zł -> jesteś oszustem i naciągaczem. Takie już to grono jest. 5 4 ~DDA (11 lat temu) 24 maja 2011 o 17:58 Naprawdę nie wierze w to co czytam. Wg Was picie piwa w czasie ciązy i karmienia nie jest złe, a raczej dobre... I picie 2 piwek codziennie tez jest lepsze od pepsi... Jakie to nasze społeczeństwo jest ciągle nieuświadomione.... A potem sie dziwią, że młodzież popija (ba! chleje!), co w tym dziwnego jak mama twierdzi, że piwo jest lepsze od pepsi... Ktoś tu ładnie napisał, że tylko ten kto nie zna problemu twierdzi, że picie nie jest problemem.... 5 0 (11 lat temu) 24 maja 2011 o 18:18 jesli CI to przeszkadza to z nim pogadaj i tyle ;)zaproponuj najpierw zeby to nie bylo codziennie? i jedno piwko? mi tez by to przeszkadzalo, ale moj pija od czasu do czasu piwko ;) DZIEWCZYNY autorka nie pytala sie o to co jest lepsze pepsi czy piwo. czytajcie glowny post, albo zalozcie sobie nowy watek Czy jestem w patologicznej rodzinie czy nie i tam sie kloćcie. 3 0 konto usunięte (11 lat temu) 24 maja 2011 o 18:45 Nie, na forum piwo to nie alkohol, tak samo wino, w dodatku absolutnie nie wpływa na płód, małe dziecko, ani możliwości matki do zajmowania się dzieckiem. Jakiekolwiek działanie alkoholu zaczyna się od litra wódki. 1 0 ~larisa28 (11 lat temu) 24 maja 2011 o 19:08 Piwo latem na balkonie- sama przyjemność ;) ale codziennie i jak napisała autorka wątku na "parę piwek" bym się nie zgodziła. U mnie w rodzinie właśnie takiemu "jednopiwkoniezaszkodzi" już dawno jedno piwko przestało wystarczać, co niestety w konsekwencji uderza i w moją rodzinę :( Wierzę, że jest pewien procent ludzi, których taki nawyk nie uczyni alkoholikami, ale zawsze pozostaje te kilka procent, dla których skończy się inaczej. Po co więc ryzykować ? 2 0 (11 lat temu) 24 maja 2011 o 19:34 kolejny raz mi narobiłyscie smaka na piwko ........ach te wątki alkoholowe:) 1 0 ~Aga (11 lat temu) 24 maja 2011 o 21:13 mała ciężarówka mi też;D pierwsze co zrobiłam po przeczytaniu tego wątku, to otworzyłam z małżem browara :P Mniam mniam, pycha! ;D Mówcie mi jeszcze;D 1 2 (11 lat temu) 24 maja 2011 o 21:39 Codziennie piwkuje? To nie jest normalne na pewno. I zapewne nie potrafi na twój wniosek zrobić sobie dnia bez piwka. Spróbuj, zapewne będzie się kłócił. Bo jest już w nałogu. Tak, to nałóg. "Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica. 1 0 konto usunięte (11 lat temu) 24 maja 2011 o 21:43 a ja też sobie kupiłam Browara! DESERADOS to jest to!!! i cały dzień mnie głowa bolała i już przestała !!! 2 0 (11 lat temu) 24 maja 2011 o 21:45 Bez złośliwości :),ale czytając co poniektóre wywody,współczuje rodzinom-gorzej niż u Rysia i Grażynki w Klanie.......z jakiej planety jesteście,wszystko jest dla ludzi,po co obrażać tych,którzy mają inne zdanie-póki nie krzywdzi to najbliższych,każdy ma prawo wyboru... 1 0 ~Aga (11 lat temu) 24 maja 2011 o 21:47 M_LADY na Desperadosa mi narobiłaś takiej chcicy, że chyba zaraz starego do Monopola osiedlowego wyślę;P 1 0 (11 lat temu) 24 maja 2011 o 21:50 Właśnie! Dopóki się nie krzywdzi... ale alkoholik nigdy nie zauważy, że już krzywdzi, a nawet jak cos mu takiego "przebłyśnie" to czym prędzej odgoni tą myśl następnym piwkiem, niestety. A skoro autorka wątku ma już dość to czuje się poniekąd skrzywdzona zachowaniem męża. 0 0 ~Aga (11 lat temu) 24 maja 2011 o 21:52 asiuniab73 ja myślę że dla niektórych forumek życie Grażynki i Rysia to wręcz istne szaleństwo;P 1 0 ~lala (11 lat temu) 24 maja 2011 o 21:57 dajcie spokój!!! Rysiek niedawno zabił człowieka w burdelu !!! czy to nie jest szaleństwo????:))))) a piwka codziennie nie pije... a co by było gdyby pił????????? :D:D:D:D:D pozdrawiam razem z piwkiem, Wasze zdrowie :)) 1 0 ~Aga (11 lat temu) 24 maja 2011 o 22:01 Ajeczka a swoją drogą to myślę że powinnaś wraz z mężem udać się na przykościelną terapię antyalkoholową zważywszy na to, że nawet antenę TV opchnęliście za dwa browary i ptasie mleczko (przyznaj się, że ptasie było tylko przykrywką żeby forumki nie zaczęły się o Ciebie niepokoić ;-) ) ;D Pozdrowienia i jeszcze raz dzięki za antenę :) 1 0 (11 lat temu) 24 maja 2011 o 22:03 ale......................ja bym sie wkurzyła i powaznie porozmawiała,bo mnie by pare piw dziennie wkurzało ,raz w tygodniu ok,czy latem na balkonie po jednym czesciej ale nie codziennie po pare jeszcze do tego nic nie robi tylko lezy do góry du..i popija to by było nieciekawie. 1 0 (11 lat temu) 24 maja 2011 o 22:03 Cholera, Aga... masz rację! hahahaha [/url][/url] 0 0 (11 lat temu) 24 maja 2011 o 22:05 bo wszystkie Ryski to fajne chłopaki,mój wujek ryszard codziennie ciągnie winiacza i żyje :)hahaha ( ale co to za zycie..........:/ ) 0 0 ~Aga (11 lat temu) 24 maja 2011 o 22:08 mała ciężarówka jakbyś była facetem i rodzice nazwaliby Cię Rysiek, to wierz mi że też codziennie byś się upijała nawet tanim jabolem żeby o tym zapomnieć. 0 0 (11 lat temu) 24 maja 2011 o 22:08 moj tez czesto wypija piwko/dwa, ale bezproblemu nie pije i miesiac, wiec sama musisz zobaczyc jak to mu jest "potrzebne", no i jaki e piwko wypija czy jakies slabe czy mocne wszystko ma swoje znaczenie. ja tez sie smieje ze moj to alkoholik, ale najwazniejsze jest to zeby jak przyjda problemy nie szukac w butelce pocieszenia/ zapomnienia, i niestety z piciem jak z jezem obserwowac i rozmawiac, 1 0 ~baHa (11 lat temu) 24 maja 2011 o 22:10 Kurcze, ja też się zastanawiam... Mój mąż jest w domu cały tydzień raz na 3 tygodnie. Dwa pozostałe jest w trasie (wraca tylko na weekend). Kiedy jest w trasie to nie pije ale kiedy jest na miejscu to...no właśnie, kiedyś były to 2 piwa...teraz są 4,5. Nie jest agresywny, siedzi sobie na balkonie, pije tylko wieczorkiem, kiedy mała śpi. Ale mnie to wkurza. Bo nie widzimy się tyle czasu a on woli pić sobie na balkonie niż posiedzieć ze mną czy się poprzytulać :( Walczę z nim, tzn gderam mu ciągle. Skutek raczej marny :/ 0 0 (11 lat temu) 24 maja 2011 o 22:11 Aga hahahahaha !! 0 0 (11 lat temu) 24 maja 2011 o 22:13 Wiecie co, Dziewczyny, może to dla niektórych z Was powód do śmiechu i dobrej zabawy na dygresje słowne, ale ten wątek to chyba niezbyt właściwe miejsce. Autorka poruszyła bardzo poważny problem, a lekkość, z jaką Aga i Ajeczka ten temat traktują, świadczy o Waszym niewielkim zrozumieniu dla problemu picia. W pełni zgadzam się z wieloma powyższymi wypowiedziami, że regularność picia, nieodmawianie sobie tego codziennego rytuału to ważny sygnał ostrzegawczy i czerwona lampka powinna się tutaj zapalić. Znam problem alkoholizmu od podszewki, od dzieciństwa i niestety, nie uniknęłam go w moim małżeństwie - a właściwie już jego okruchach, bo nie godziłam się na "piwkowanie", czego mój wcześniej niepijący mąż nie mógł (i nadal nie może) zrozumieć. Także droga Autorko - nie czekaj, aż coś się zmieni, porozmawiaj z mężem, to zbyt ważna kwestia, aby ją przemilczeć. 3 0 konto usunięte (11 lat temu) 25 maja 2011 o 09:41 Gunia, oprócz tego, że masz świętą rację, to... Dziewczyny... Mogę sobie nawet być tą babinką z Klanu, co woła "łoboszesztymłój", albo niewolnicą Izaurą, bylebym nie była Halinką Kiepską! "Browara"? "Smaka"? Piwo jako wyznacznik wyluzowania i wspaniałego spędzania czasu? Załamałam się, myślałam, ze te klimaty to tylko w bramie na Łąkowej... 1 0 ~Waga (2 tygodnie temu) 12 lipca 2022 o 18:13 Witam...też mam taki problem z codziennie kilka piw, do tego tzw małpka, codziennie paczka papierosów..i zarabia ok policzyć ze jak ktoś dziennie wydaje 50 zł i więcej do tego ok 450 na paliwo to na do i rachunki nie daje nawet najniższej dość jego smierdzacych wyziewów,co chwilę chorobowego ( na picie), .wstaje z łóżka gdy jest ugotowany obiad, nikt do nas nie przychodzi, my nie wychodzimy, nie psychicznie zmęczona......twierdzi że nie ma problemu alkoholowego i że nie potrzebuje dnia twierdzi że inny nie będzie,ie lepszy nie bedzie i że mu prxysiegalam miłość w chorobie....rece opadają 0 0 ~van_helsing (11 lat temu) 24 maja 2011 o 22:13 Czy Was już całkiem Bóg opuścił ??? Czy jesteście psychiczne ?? Ja mam wspaniałą i cudowną żonę , ale jak ostatnio zaczęła mi mówić że za dużo piję piwa od razu wiedziałem że jest coś nie tak . Szybko się wydało że te mądrości "wyniosła" z tego cudownego forum. Już nie będziecie "prać" jej mózgu, ma tą stronkę zablokowaną w swoim kompie! A dla Was miłe Panie dobra rada. Ugotujcie lepiej swoim mężom dobry obiad i podajcie mu później piwo , tylko w odpowiedniej temp. , zamiast tracić czas na pisanie głupot ! Dżizas .... co za kobiety ! 4 1 konto usunięte (11 lat temu) 24 maja 2011 o 22:14 masz racje. pozdrawiam. 0 0 ~Aga (11 lat temu) 24 maja 2011 o 22:26 Dziewczyny to na koniec jeszcze sprzedam Wam kawał, bo pasuje do wątku: Wraca mąż z pracy, siada na kanapie i w pewnym momencie mówi do żony: - BROWARY! - Słucham? - pyta zdziwiona żona. - BROWARY! - odpowiada znowu mąż. - Może by tak jakieś magiczne słowo? - odpowiada żona. Mąż myśli przez chwilę po czym odpowiada: - Hokus pokus, czary mary - z********AJ PO BROWARY! 0 2 (11 lat temu) 24 maja 2011 o 22:15 oczywisce panie i władco ,juz zaraz ..... ;) 0 0 ~baHa (11 lat temu) 24 maja 2011 o 22:18 van Helsing a może w końcu Ty byś zrobił coś dla swojej żony która pewnie zapierdziela w domu...ale Ty pewnie twierdzisz że leży do góry brzuchem i nic nie robi... 0 1 ~van_helsing (11 lat temu) 24 maja 2011 o 22:45 Byś się zdziwiła ! Moją żonka ma codziennie podany obiad(a kucharzem nie jestem ) , sama nie ma czasu ugotować , bo zajmuje się naszą córeczką. A w weekendy jak tylko nasza pociecha pozwoli to śniadanko mają obie do łóżka , kaszka i jajecznica w najlepszym wykonaniu. I wszystko jest ok, a gdyby jeszcze nie to cholerne forum , to nie byłoby nawet problemu z browarkiem :) 0 0 (11 lat temu) 25 maja 2011 o 07:39 ale k*rw go strzelił, bo nie może sie piwka napić, hmmm... aż żonie za karę stronkę zablokował, oł maj gad! Ciekawe jakie jeszcze kary jej wymyślił.... ;) A tak swoją drogą: mówi, że obiadu nie ma czasu ugotować, bo sie córeczką zajmuje, a siedzieć na forum to czas ma ;) teraz sie wydało! ;) 0 1 (11 lat temu) 25 maja 2011 o 08:00 van_helsing, się wkurzył, bo żona mu pewnie zaczęła marudzić o picie piwka :) Mój pije piwo w weekendy i już mu klepię, że pijak jest :P Ale ja w ogóle nie piwkowa jestem, nie lubię piwa i jego zapachu :) Moim zdaniem codziennie kilka piwek to jest problem. Owszem gdybym ja codziennie piła jedno piwo, to bym na bani chodziła :P Ale facet po jednym piwie nawet nie odczuje, że coś wypił. Moja ciotka z wujasem, codziennie do obiadu piją lampkę wina i raczej nie uważam, że mają problem alko ;) Zapraszam grupa zamknięta, sprzedaż ubranek dziewczęcych 1 0 (11 lat temu) 25 maja 2011 o 10:16 ja popieram wszystkie posty, że lampka czerwona powinna się zapalić jak ktoś codziennie pije i nie potrafi z tego zrezygnować, a zazwyczaj uwagi na ten temat obraca w żart typu "tak tak jestem alkoholokiem!" wiecie, że jest nawet takie coś jak alkoholik weeknedowy. mojej mamy znajomi prowadzili taki tryb życia, że co weekend spotykali się ze znajomymi na imprezach i zawsze był alkohol (nie upijali się do upadłego, żeby nie było, wszystko pełna kulturka..) i tak przez parę lat. aż w końcu się skończyło, bo towarzystwo się rozjechało i co... koleżanka mamy, taka po 50-tce należy teraz do AA bo nie potrafiła się odnaleźć bez tych imprez alkoholowych. długo psycholog dochodził, co jest przyczyną ale w końcu do tego doszli. to straszne, niby to wszystko takie niewinne a jednak... 0 0 (11 lat temu) 25 maja 2011 o 10:26 Asiek dlatego smieszne sa dziewczyny ktore niepowaznie podeszly do problemu jaki poruszyla autorka i sniezly ubaw maja ;) Nie zdaja sobie sprawe z problemu. 0 0 (11 lat temu) 25 maja 2011 o 10:35 "codziennie kilka piwek to nie jest problem..." nie wierzę, że to piszą dorosłe kobiety, matki, żony! nie będę się wciągać w dyskusje, każdy robi jak uważa. to jest taka sama zasada jak z innego wątku o matkach co sadzają czteromiesięczne dzieci i nie widzą problemu. można gadać, argumentować, opinie lekarzy przedstawić ale one i tak wiedzą swoje. 0 0 (11 lat temu) 25 maja 2011 o 11:28 mam w rodzinie kilku alkoholików - i uwierzcie, że to nie jest wcale takie zabawne, jak się tutaj niektórym wydaje. Picie alkoholu regularnie może prowadzić do uzależnienia - trzeba pamiętać, że każdy ma inną tolerancję na alkohol i po niektórych lampka wina wypijana codziennie spłynie, a niektórzy w momencie przerwania "rytuału" poczują problem. Alkoholikiem nikt nie staje się z dnia na dzień, zaczyna się od małych ilości, które spożywane są coraz bardziej regularnie i z czasem się zwiększają. Trudno dostrzec granicę pomiędzy "jeszcze nie" i "już" uzależnieniem, lepiej dmuchać na zimne, niz potem się rozczarować i brać rozwód. Kto się spotkał z alkoholizmem, ten wie, jak wiele cierpienia sprawia ta choroba, szczególnie gdy dotyka kogoś bardzo nam bliskiego. Warto ryzykować spokoje życie i szczęśliwe dla prozaicznej przyjemności picia alkoholu? Żeby nie było, mój mąż ma podobne zdanie co do alkoholu (też się w swoim życiu napatrzył) i sam się pilnuje, żeby nie przesadzić z "piwkowaniem". [url= 0 0 (11 lat temu) 25 maja 2011 o 11:43 Asiek, jeżeli zacytowałaś mnie, "codziennie kilak piwek to nie jest problem" tak jest w Twoim cytacie Natomiast ja napisałam "codziennie kilka piwek to jest problem" Jestem antyalkoholowa, więc dla mnie każdy kto nawet pije raz w tygodniu jest pijakiem :P Zapraszam grupa zamknięta, sprzedaż ubranek dziewczęcych 0 0 (11 lat temu) 25 maja 2011 o 11:48 nie nie spoko miałam na myśli wypowiedzi poprzedniczek 0 0 (11 lat temu) 25 maja 2011 o 11:52 ja również uważam że codziennie piwko lub dwa to powód do zmartwienia a nie do szczycenia się .... ale kazdy ma swoje zdanie ale jak mi babka w ciązy mówi że piwko to dla zdrowia to nóż mi się w kieszeni otwiera najbardziej mnie leczy że z kasa lipa ale koleś na 2 browary ma u nas w domu alkoholu prawie nie ma wogule jak raz na 2 miechy kupimy winko czy właśnie piwko to hohoho :) 0 0 ~baby, baby, baby... (11 lat temu) 25 maja 2011 o 13:25 Pewnie, że nawet niewielkie ilości alkoholu dla niektórych osób mogą stać się problemem. Akurat mnie też by się nie podobało, gdyby mój mąż wypijał CODZIENNIE kilka piw. Jednak nie mogę zrozumieć tego, że tutaj natychmiast wpada się w skrajności. We wszystkim należy zachować umiar, zarówno w piciu alkoholu, jak i w sugerowaniu alkoholizmu pijącym inaczej, więcej, częściej niż osoby nie uznające alkoholu. Wpadanie w przesadę to chyba jednak nasza cecha narodowa. Do autorki wątku - a jak reaguje mąż na rozmowy na ten temat? 1 0 ~Marta (11 lat temu) 25 maja 2011 o 13:49 piszę się tu o umiarze, o tym że wszystko dla ludzi ale z głową: codziennie kilka piw to dla mnie nie jest umiar!! 1 0 ~larisa28 (11 lat temu) 25 maja 2011 o 15:24 No właśnie te skrajności są tu wiecznym powodem nieporozumień (delikatnie mówiąc ;) Ja i kilka innych forumek usilnie pórbujemy powiedzieć, że KILKA PIW DZIENNIE TO JUŻ PROBLEM, a reszta „wyluzowanych” z niewiadomych dla mnie przyczyn nie chce lub nie potrafi zrozumieć o co nam chodzi, tylko od razu wrzuca nas do wora nudziar z Klanu… POWTÓRZĘ WIĘC JESZCZE RAZ – PIWO SAMO W SOBIE JEST OK., ALE CO INNEGO WYPIĆ PIWKO RAZ NA JAKIS CZAS A CO INNEGO CHLAĆ (BO DLA MNIE TO JUŻ CHLANIE) KILKA PIW DZIENNIE. 0 0 ~van_helsing (11 lat temu) 25 maja 2011 o 22:17 Kobieto ! Idź pisać sobie o przepisach na ciasto , kieckach , cyckach itp. Jakie chlanie ?!! qfa! Jak jest ciepło to chce się pić , a nie jestem krową żebym pił wodę . Nie ma nic złego jak ktoś wypije 2-3 piwka po pracy. A moją żona wchodziła na to bzdurne forum tylko wieczorem jak nasza pociecha już spała :) i miała chwilkę czasu (niestety) na czytanie tych bzdur , a potem już sex z mężem . Teraz wieczorem już jest tylko sex. Czy jest tu jakiś mod , który mógłby zamknąć ten idiotyczny temat ??? 1 1 konto usunięte (11 lat temu) 26 maja 2011 o 09:34 Van Helsing, a zastanawiałeś się, dlaczego widujesz te wampiry? To może przestań pić, co? 1 0 ~sounde (1 miesiąc temu) 23 czerwca 2022 o 12:54 Nie ratować małżeństwo tylko ratować dzieci. Czemu? Żeby Twoje dzieci nie miały potem żalu do Ciebie i żeby nie rzutowało to na ich przyszłe życie. Nie mówię tu o totalnym odcięciu ojca od dzieci.. Ale do momentu gdy nie weźmie się za siebie ograniczenia jego kontaktu z dziećmi. Jeśli jednak będzie chciał wziąć się za siebie, polecam pomóc mu w znalezieniu odpowiedniej terapii. Na stronie można poczytać sobie o tym na czym polega leczenie alkoholowe Zresztą jest to strona jednego z lepszych ośrodków leczenia alkoholizmu w Polsce. 0 0
Twój partner/partnerka pije i nie widzi w tym problemu? Próbujesz tłumaczyć, robisz awantury, obrażasz się, a nadal widzisz, że twoje działania nie przynoszą efektów? Zmień strategię, bo jego/jej i tak nie zmienisz… O tym, jak można sobie pomóc, kiedy najbliższa Ci osoba nadużywa alkoholu mówi niepijący alkoholik. - Po pierwsze trzeba sobie uświadomić, że żyjąc z alkoholikiem jest się osobą współuzależnioną. A to oznacza, że będąc w takim związku nie masz zdolności racjonalnej oceny sytuacji. Z pewnością mogę powiedzieć na swoim przykładzie , że prawienie kazań czy kłótnie i obrażanie się niczego nie zmienią. Gderanie i marudzenie też nic nie da. Co oczywiście nie oznacza, że mamy pozwalać na niewłaściwe zachowanie – tłumaczy Adam, niepijący alkoholik. Z jego doświadczenia wynika, że osoby nadużywające alkoholu stają się mistrzami kłamstwa i manipulacji. Potrafią w swoich bliskich wywoływać nieuzasadnione poczucie winy, współczucie, czy strach. - Przez wyrafinowane działania alkoholików ich najbliżsi często oprócz poczucia krzywdy czują się również współwinni, przez co niejednokrotnie przejmują na siebie konsekwencje zachowań alkoholika. Spełniają jego obowiązki, spłacają jego długi, usprawiedliwiają go w pracy i… kłamią. To wszystko sprawia, że z biegiem czasu czują się coraz bardziej wyczerpani, sfrustrowani i zniechęceni … nie widzą wyjścia z sytuacji – mówi Adam. Współuzależnieni powinni sobie uświadomić, że to ich dobro jest w takiej sytuacji najważniejsze, bo ich bliski - alkoholik już dokonał wyboru… - Dlatego ja polecam, by jak najwcześniej poszukali profesjonalnej pomocy. Warto, zasięgnąć opinii terapeutów i zgłosić się do poradni leczenia uzależnień lub skontaktować się z grupą dla osób współuzależnionych Al-Anon. W społeczności Al–Anon zawsze znajdzie się kilka osób, które już poradziły sobie z podobnym problemem i służą pomocą i swoim doświadczeniem – dodaje Adam. Jak się okazuje, uczestnictwo w spotkaniach grup samopomocowych Al-Anon pozwala osobom współuzależnionym zrozumieć nie tylko nieskuteczność działań zmierzających do powstrzymania alkoholika od picia, ale także uświadamia potrzebę pracy nad sobą, a w rezultacie umożliwia odnalezienie stabilizacji emocjonalnej. Udział w spotkaniach grupy może także korzystnie wpłynąć na rozwój osobisty jej uczestników i wzmocnić ich odporność na manipulacje. Jak przyznaje Adam, skuteczną metodą na wielu alkoholików jest konsekwentne działanie rodziny. Powinno ono zmierzać do tego, by alkoholik ponosił wszystkie nieprzyjemne skutki swoich decyzji. - Wielu z nas, alkoholików przyznaje, że w ten sposób zostało zmuszonych do trzeźwienia. Są tacy, którzy po powrocie do domu nie zastali nikogo, są i tacy którzy uwierzyli w groźby żon, dopiero jak dostali pocztą odpis pozwu rozwodowego. Te przykłady można by mnożyć. Wiem, że osoba współuzależniona ma mnóstwo wątpliwości podejmując decyzje, która przyniesie bardzo przykre konsekwencje osobie , którą kocha – tłumaczy Adam, ale jak dodaje, gdyby jego żona w którymś momencie nie zastosowała „terapii szokowej’’ być może dziś już by go tu nie było… Alkoholizm jest chorobą postępującą, pogarszającą się w miarę upływu czasu. Zacznij już teraz uczyć się na nowo rozumieć swoją życiową sytuację oraz nie krępuj się prosić o pomoc. W Radomiu pomoc możesz uzyskać w: - Poradni Leczenia Uzależnień przy Radomskim Szpitalu Specjalistycznym, ul. Tochtermana 1. Tel. 048 361 56 19 - Poradni Terapii Uzależnień przy ul. Reja 30 Tel. 048 363 19 93. - Klubie Abstynentów Wzajemnej Pomocy „Victoria” mającym siedzibę przy ul. Wjazdowej 4 tel. (048) 383 55 70 i 691520669. Więcej informacji na Fundacja na Rzecz Promowania Zdrowia, Sportu i Talentów Salus Et Facultas w ramach: Przeciwdziałania uzależnieniom i patologiom społecznym proponuje edukację publiczną z zakresu przeciwdziałania uzależnieniom w formie serii artykułów publikowanych na stronie Projekt współfinansowany ze środków Gminy Miasta Radomia. Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu
mąż pije i nie widzi problemu